środa, 25 lutego 2009

Bohaterowie młodości ;)

Daigo Umehara to kawał skurwysyna. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych graczy w Street Fightera, jeden z najlepszych Ryu/Kenów w historii. Co jest takiego wyjątkowego w 27 letnim japończyku? Jego manual(czyt. zdolności manualne) - to, co graczom z najwyższej półki wychodzi czasami, Daigo napierdala bez mrugnięcia dupą. Podejrzewam, że byłby w stanie wygrać ze mną grając rzęsami. Akcja, dzięki której zasłynął, na zawsze przejdzie do historii fighterów 2D. Turniej Evolution 2004 w Londynie, Street Fgihter 3 3rd Strike, finał, znakomity przeciwnik - Justin Wong grający Chun-Li. To się działo:


Wyjaśnienie: Daigo grał Kenem (biały strój), został mu 1 pixel energii, Justin Wong chciał mieć wygraną w kieszeni więc odpalił hou-yoku-sen, bo zabiera ok. 9% energii, gdy jest zablokowany. Daigo by nie miał szans. Ale jak już mówiłem, to kawał skurwysyna. Sparował wszystkie 15 ciosów, w tym ostatni w powietrzu i wyjebał Wongowi takie shippuu-jin-rai-kyaku, że ten mógł się tylko zesrać na różowo. Nic wielkiego? Cóż, sparowanie jednego ciosu z super-combo wymaga wychylenia gałki w stronę atakującego w DOKŁADNEJ 1/60(JEDNEJ SZEŚĆDZIESIĄTEJ) części sekundy. Cios-dwa może się udać, ale 15 z rzędu? Totalne mistrzostwo, nadludzki manual, no i reakcja publiczności... Gdy po raz pierwszy zobaczyłem ten film, myślałem, że to jakiś montaż, niemożliwe itp. ale to się stało naprawdę. Wiem, jestem głupi że się wkręcam w takie klimaty, ale strasznie mnie to jara.

Do tego ma wszystkie cechy szefa wszystkich szefów: małomówny, perfekcyjny, nie okazujący żadnych emocji (po akcji na evo nawet się nie uśmiechnął, ba, nawet mu powieka nie drgnęła).

Dzisiaj Daigo kopie dupy w Street Fighterze IV. Ciekawi mnie, czy był bym w stanie zadać mu chociaż jeden cios.

W życiu nie osiągne takiego poziomu, ale to nic. Ważne, że czerpię straszną przyjemność z wpierdalania shoryukenów, a po walnięciu kontr-shinryukena wyje jak pojebany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz