czwartek, 19 lutego 2009

Tak tytułem wstępu

Nie napiszę jak się nazywam, bo jeśli tu trafiłeś/aś to pewnie wiesz. Piszę sobie czasami co mi siedzi w głowie, bo czasami mam za dużo czasu wolnego w pracy. Po przejrzeniu wykopów/diggów/torrentów/digiartów/gazetów/pornosów/mejlów/gadów/irców/naszychklasów często jeszcze mam chwile i nie mam co ze sobą zrobić. To se zaczne pisać, co se mam nie zacząć. Siedzę właśnie w sklepie. Ściągnęli mnie z magazynu, bo szefostwo pojechało za granice sprzedać towar. Kryzys jest to trzeba sobie jakoś radzić. No i tak siedzę... Okolica dworca głównego, to i klientela "na poziomie", dokładniej rzecz biorąc na poziomie 12% aromatyzowanym owocowym. W sklepie piździ, bo konwektorek nie daje rady, na faje muszę wychodzić na zewnątrz. Dzwonią sami idioci. Naprawdę. Ja rozumiem być mało rozgarniętym, ale stopień zidiocenia klientów i niedoszłych klientów jest przerażający. Pocieszający jest fakt, że najprawdopodobniej dzisiaj położę łapska na Street Fighterze IV. Oj, będzie się działo, czas przypomnieć niektórym osobistościom, że ma się najlepszego manuala na zachodnim brzegu Odry, hehe. Dzisiaj też tłusty czwartek, co objawia się tym, że jak się nie stało pod piekarnią od 5 rano, to na pączka można popatrzeć sobie w kolejce gdzieś w okolicach godziny 14:00. Wybór też elegancja francja. Całe 2 rodzaje. Jeszcze 2,5h bezczynnego siedzenia. Kurwa, dzowni buc że zamówił grę, przelew zrobił w poniedziałek i gra według niego powinna zostać wysłana we wtorek. Została wysłana w środę. Pretensje jakbym mu co najmniej matkę zabił. Skąd się tacy ludzie biorą? Chyba zmienie zawód na rzeźnika albo zacznę hodować szczuromałpy, bo niedługo przez tych idiotów coś mnie strzeli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz