czwartek, 19 lutego 2009

Daj się zrobić w chuja na zielono


Nadszedł czas rozliczeń z urzędem skarbowym, więc to idealny czas łowów sępów i hien. Generalnie nie jestem wielkim fanem fundacji charytatywnych i innych takich, bo najczęściej puszczają reklamy z poważnie chorymi dziećmi kiedy właśnie jem obiad przed tv. Nie jest to zbyt apetyczne. Skoro mam komuś przekazać 1% podatku (bo skurwysynom ze skarbówki się nie należy), to niech to faktycznie idzie na jakiś szczytny cel - worek jabłek dla amerykańskiego koszykarza Noteci Inowrocław, kredki dla dzieci z domu dziecka, piłkę do kosza dla jakiejś bidnej szkoły czy coś. Wtedy wkraczają ekolodzy. JAK JA TYCH KURW NIE NAWIDZĘ! Jak zobaczyłem ten billboard, jak na fotce powyżej, to myślałem że się do niego przykuje łańcuchami i będe krzyczeć "z którego lasu dorzecza Amazonki wzięliście huje drzewa na ten papier?". Ekolodzy to większe chuje od polityków. Z polityków można się przynajmniej czasami pośmiać, bo większość z nich nie grzeszy intelektem, ale fakt faktem gówno robią. Za moje, Twoje, nasze pieniądze. Społeczeństwa w sensie. Ekolodzy to z kolei banda brudnych harcerzyków którzy bronią naszej planety przed takim "zagrożeniem" jak cywilizacja. Nie można być bardziej obłudnym od ekologa. Wiezie swoją brodę z łoniaków i długie tłuste baty przez pół polski w golfie jedynce, który smrodzi tak, że faktycznie można się zastanowić czy nie robi kuku atmosferze, przykuwa się łańcuchami do drzewa, bo "jak zrobicie tu drogę, to ziemia będzie płakać, a jeszcze tu żyją takie żabki co ich nigdzie indziej nie ma". No do huja. Rozumiem przegrać normalne życie i zostać ekologiem, wkręcić się w ratowanie świata, ale ja pierdole, mam doginać 40km więcej po dziurawych drogach, bo jakby mi zrobili nową to by fascynujące żabki z gatunku żabus niespotykanus rex wyginęły? To może od razu popełnijmy wszyscy zbiorowe harakiri, bo przeszkadzamy zwierzątkom i roślinkom. No kurwa.  To że jego 20 letni golf jedynka emituje tyle spalin co 20 nowych samochodów razem wziętych, przy produkcji choćby jego ciuchów "niszczone" jest środowisko, to chuj, ważne że żabki przeżyją. Ale wróćmy do podatków. Dam ten jeden procent na grinpis i co? Dołożą lodu na antarktydzie? Wstawią tam za moje pieniądze kostkarki i zamrażalniki marki "Mińsk"? Nie, za te pieniądze będą jeździć po Polsce i okolicach i utrudniać wszystkim wszystko, bo kurwa trawkę boli jak się na nią butem nadepnie.  Myślałem że czas tych oszołomów minie, ale gdzie tam. Przez to że jacyś idioci ich sponsorują, biorą młodych ludzi, żeby za 8zł/h przeprowadzali idiotyczne ankiety w centrach miast. Fajnie, daje im siano za to, żeby później mnie jakiś pryszczaty gimnazjalista zaczepiał i mówił że trzeba ratować planetę. Nigdy! Chyba najwyższy czas założyć fundację, z ekipą powpłacamy sobie po tym 1 procencie, a z tej kasy będzie na prawdziwe procenty. Żłoby nie dostaną, a my się chociaż napijemy jak ludzie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz